Wydawało się, że po Pegasusie nigdy nie będę miał już żadnej własnej konsoli. Nie czułem klimatu grania przed tv i mówiłem o sobie „gracz komputerowy, a nie konsolowy”. Ale „nigdy nie mów nigdy” i stało się inaczej. Chronologicznie opisując tę sytuację, warto wspomnieć to, co napisałem w recenzji gry Fallout: Brotherhood of Steel, że „miałem tylko jedną konsolę – Pegasusa i ostatnio w pracy uruchomiłem XBoxa 360.” A przytaczam ten cytat i grę tylko dlatego, żeby pokazać Państwu, że nie kłamię oraz, że pierwszy raz z Playstation 2 miałem do czynienia właśnie z tą grą, ale ogrywałem ją na emulatorze na kompie.
