Toż
to niesamowita sprawa. Ten wpis zaczynam trzeci raz. Poprzednie wstępniaki
gdzieś zgubiłem. Jeden miałem na mejlu, drugi w pliku na pulpicie. I rozpłynęły
się… Największa teoria spiskowa tego bloga. Ale przejdźmy do rzeczy,
szkoda się wygłupiać.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Max Gruber. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Max Gruber. Pokaż wszystkie posty
sobota, 18 sierpnia 2018
czwartek, 12 stycznia 2017
Tajne Akta: Tunguska
Około roku 2006 mało grałem w przygodówki, musiały mnie pochłaniać jakieś inne gatunki. W pewnym momencie odczułem, że na rynku pojawia się mało gier przygodowych. Chyba, że nie śledziłem dokładnie nowości… ale chyba się jednak nie mylę.
Pamiętam dokładnie, że przed Tunguską przeszedłem 4 cześć Broken Sword. Musiałem opowiadać o tym wydarzeniu dużo, bo moja przyszła małżonka zapragnęła pograć w grę przygodową.
Siadłem zatem do kompa i zacząłem przeglądać oferty gier. Kiedy zobaczyłem skrin z Tunguski oniemiałem. Ależ ta gra ładnie wyglądała… "Chyba nie odpalimy jej na kompach" - pomyślałem. Ale pomimo tego, skorzystałem ze sklepu peb.pl – jak to mawialiśmy z Bartem i zakupiłem grę ;>
Tajne Akta: Tunguska, stworzona przez skurczybyków z Fusionsphere Systems w 2006 roku. Mówię tak o nich, bo udało im się zrobić prawdziwy diamencik, o którym trudno zapomnieć. A w sumie zapominać się nie chce.
Ta gra jest przepiękna i ani troszkę beznadziejna. Pierwszy raz w grach przygodowych, w trudniejszych sytuacjach nie trzeba klikać „wszystko na wszystkim”, żeby ruszyć dalej z fabułą. Biorąc dany przedmiot przejeżdżamy nim w inwentarzu po innych lub po lokacji i jeżeli coś się da z nim zrobić, to wyświetla się ikonka. Taki prosty trick, a jaka oszczędność czasu i nerwów! (i wysłuchiwania durnych komentarzy)
Bardzo szybko zaprzyjaźniamy się z główną bohaterką gry Niną Kalenkow, której pomaga jej nowy znajomy… również grywalna postać - Max Gruber. Nie nooo… Ta gra wygląda przepięknie! Tła, animacje, intryga… Ach! Wspaniaaałości! Odwiedzimy Niemcy, Rosję, Kubę… Irlandię (Mmm… Broken Sword i Irlandia, pub, muzyczka i koza ;>) Himalaje i Arktykę.
Grę zawiozłem do swojej dziewczynki i powiedziałem mniej więcej, co się robi w grach przygodowych. A po powrocie do domu grałem w nią sam… Bardzo szybko ją przeszedłem i jestem nią oczarowany do dzisiaj. A gra, pomimo moich wątpliwości śmigała odpowiednio.
Moja dziewczynka grała wspólnie, uważajcie teraz, ze swoją mamą i siostrą. Bardzo im się podobała ta gra. Po Tungusce zaproponowałem im jeszcze Broken Sworda 2. Przeszły! :D
Ten pierwszy skrin… Nina obok jednorodzinnego domku. Słońce odbijające się w lakierze motoru i żółta budka telefoniczna.
Tę grę każdy miłośnik przygodówek powinien znać i... jestem pewny, że znają ją wszyscy. Prawda, że ta gra była rewelacją?
Subskrybuj:
Posty (Atom)








