Długo nie mogłem rozpocząć tych
wspomnień. Można powiedzieć, że ten nieistniejący wpis sparaliżował działalność
bloga, ale postaram się w końcu go
ukończyć.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gra komputerowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gra komputerowa. Pokaż wszystkie posty
środa, 8 kwietnia 2020
poniedziałek, 19 listopada 2018
Fallout 1.5: Resurrection
Fallout 1.5: Resurrection jak już pewnie wiecie, to mod do Fallouta 2. Historia, którą tu poznamy, dzieje się pomiędzy pierwszą a drugą częścią oryginałów. Moda stworzyli Czesi z Resurrection Team. Dzięki Fallout Corner możemy pociąć w polską wersję. Jakże mi się nie chciało w to grać!
sobota, 18 sierpnia 2018
Tajne Akta: Puritas Cordis
Toż
to niesamowita sprawa. Ten wpis zaczynam trzeci raz. Poprzednie wstępniaki
gdzieś zgubiłem. Jeden miałem na mejlu, drugi w pliku na pulpicie. I rozpłynęły
się… Największa teoria spiskowa tego bloga. Ale przejdźmy do rzeczy,
szkoda się wygłupiać.
Etykiety:
Fusionsphere Systems,
gra komputerowa,
gra pc,
gra przygodowa,
Max Gruber,
Nina Kalenkow,
przygodówka,
przygodówki,
Tajne Akta: Tunguska,
wspomnienia
niedziela, 13 maja 2018
Command & Conquer
Nie wiem skąd wziąłem Command & Conquer. Wydaje mi się, że grę dorwałem już w początkowym okresie posiadania własnego kompa. Od tamtego momentu minęło sporo czasu i nie umiem wiele powiedzieć o tym tytule. Ale z kronikarskiego obowiązku wspominam, że znam tę produkcję.
środa, 2 maja 2018
Fifa 98: Road to World Cup
Fifę 98, pierwszy raz zobaczyłem u mojego „kumpla z dołu”. Była to wersja całokompkatowa. Muzyka w menu wybrzmiewa mi w głowie do tej pory!
Woo-hoo
piątek, 20 kwietnia 2018
Arcanum: Przypowieść o Maszynach i Magyi
Dla Arcanum przestałem grać w pierwszego Wiedźmina, a jak może wiecie z notatki, którą poświęciłem temu tytułowi, bardzo chciałem poznać przygody Białego Wilka. Kiedy kupowałem grę, a jest to pełniak, dołączony do magazynu Play 5/2010, wiedziałem doskonale, że to produkcja bardzo przypominająca Fallouta i mocno rozbudowana. Kiedy ją zainstalowałem u siebie na kompie… sponiewierała mnie mnogość opcji i możliwości rozwoju naszej postaci. Ale dzielnie rzuciłem się w wir wydarzeń. A intro, no niemożliwe! Ork w samolocie??!? I brat Overseera? Ciekawie się zapowiada – pomyślałem!
sobota, 31 marca 2018
Imperialism
Nie do końca pamiętam skąd miałem grę Imperialism. Być może skombinowałem ją od kolegi Tomasza, ale ręki nie dam sobie uciąć. (od Tomasza dużo gier „kombinowaliśmy” ;> ) Była to grał całokompaktowa! Nieokrojona! - rozumiecie, co mam na myśli? Poważna strategia! Strategia ekonomiczna nawet!
sobota, 24 marca 2018
Wiedźmin
Bardzo lubię czytać książeczki pana Sapkowskiego o wyczynach Wiedźmina. Robiłem to już w czasach, kiedy nie miałem kompa i do tej pory, co jakiś czas po nie sięgam.
wtorek, 6 marca 2018
Starcraft
Są takie gry, które pomimo, że
osiągnęły przeogromną, światową sławę, są kochane przez Graczy i uznawane za
kultowe, uważam je za gó… tzn. mi się nie podobają.
środa, 14 lutego 2018
Alan Wake
13 marca 2013 był udanym dniem. Wieczorem wybrałem się z rodziną na spacer i przy okazji do sklepu. Po powrocie do domu, na Stary Wujek opublikowałem zdjęcie z takim podpisem:
niedziela, 7 stycznia 2018
Wasteland 2: Director's Cut
Wasteland 2 wyszedł w roku 2014, za sprawą zbiórki na Kickstarterze. Jego twórcą jest Brian Fargo, jeden z ojców Falloutów, zatem w dzień premiery gry, bez szemrania powinienem polecieć do sklepu i ją nabyć. Ale nie zrobiłem tego, a nawet odwróciłem od niej głowę z myślą, że wcale na nią nie spojrzę.
piątek, 22 grudnia 2017
Liero
Pewnego razu, bardzo dawno temu, jak co dzień, wbiłem do domu przyjaciela. Nie był sam, a w towarzystwie... mojego drugiego przyjaciela. Kilka lat wcześniej, wciągnęli mnie w głęboki świat fantastyki, fantastyki naukowej i gier rpg.
wtorek, 7 listopada 2017
Desert Strike: Return to the Gulf
Z Desert Strike: Return to the Gulf pierwszy raz spotkałem się u Barta. Nie miałem jeszcze kompa, a możliwość polatania amerykańską maszyną – Apache, powodował, że przeszywały mnie ciarki, a w głowie czułem się bohaterem. W 1994 roku grę zrobili ludzie z Gremlin Interactive.
Etykiety:
apache,
Desert Strike,
Desert Strike: Return to the Gulf,
gra,
gra komputerowa,
Gremlin Interactive,
kilbaba,
nostalgia,
old game,
pc game,
retro,
retro game,
wspomnienia
sobota, 21 października 2017
Kholat
Jak już może Czytelnicy tego bloga wiedzą, nie interesuje
się nowymi gram. Powód jest prosty. Raczej mi nie pójdą, a jak już… to będą
skakać, co tylko pogłębi mój smutek. Tedy nie czytam również recenzji nowości,
ani nie oglądam rozgrywek wrzucanych przez wesołych graczy na Yt.
sobota, 7 października 2017
niedziela, 3 września 2017
Faery Tale Adventure II: Halls of the Dead
Niestety, są takie gry komputerowe, pomimo tego, że je ukochałem, to nigdy ich nie przejdę... – pisałem przy wspomnieniach z gry Albion.
A teraz te same słowa pasują do gry Faery Tale Adventure II: Halls of the Dead.
Etykiety:
crpg,
Faery Tale Adventure II: Halls of the Dead,
gra,
gra komputerowa,
gra pc,
MicroIllusions,
retro,
rpg,
Secret Service,
stara gra,
The Dreamers Guild,
wspomnienia
piątek, 23 czerwca 2017
Albion
Niestety, są takie gry komputerowe, pomimo tego, że je ukochałem, to nigdy ich nie przejdę...
Pierwszą taką grą jest Albion, wydany w 1995 roku przez Blue Byte. Jakaż to przepięknie ładna gra rpg... Graficzka jak malowanie, dźwięki natury na planecie, gdzie toczy się rozgrywka - bajkowe, a muuuuzyka, ona jest fantastyczna. Pomimo tego, że od czasu do czasu plumkają „midowe dźwięki”.
Etykiety:
albion,
blue byte,
fallout,
game,
gra,
gra komputerowa,
gra pc,
gracz komputerowy,
Iskai,
new vegas,
old game,
retro,
rpg,
Tom Driscoll,
wspomnienia
sobota, 29 kwietnia 2017
Transport Fever
No, rzecz niespotykana ten Transport Fever u mnie na kompie. Od dawna nie śledzę informacji o nowych grach komputerowych. Przyczyna tego stanu jest prosta. Po pierwsze – pewnie i tak mi nic z tych nowości nie pójdzie, a po drugie, nie mam wiele czasu na granie.
Transport Fever zobaczyłem w magazynie Pixel. Na małych skrinach od razu rzuciło mi się w oczy, że „to coś” podobne jest w jakiś sposób do mojej ukochanej gry Transport Tycoon Deluxe. Postanowiłem, że muszę poznać ten tytuł.
wtorek, 4 kwietnia 2017
Przegląd prasy z grami retro z młodymi Graczami!
Mam w pracy dwóch ancymonków, którzy zostali wychowani na
grach komputerowych. Powiecie pewnie – standard, bo przecież dzisiejsze dzieci
i młodzież mają duży dostęp od kompów, laptopów, konsol, tabletów i telefonów…
Ale dla mnie, nie jest to już takie zgodne z obecną normą, ponieważ starszy z chłopców ma lat 10, młodszy 6 i bardzo często znają gry, które grałem za młodu.
I tak od czasu do czasu rozmawiamy o grach, przytakujemy sobie, doskonale się rozumiejąc. Dawno temu chciałem wspomnień o tych rozmowach, ale jakoś nie wiedziałem jak ugryźć temat. Na szczęście wpadło mi ręce czasopismo Retro i postanowiłem zrobić z nimi mały „przegląd prasy”.
sobota, 25 lutego 2017
Quake (i motywy z Mitologii Cthulhu)
Quake jest tym dla Dooma, czym Doom był dla Wolfensteina.
Przed przystąpieniem do pisania tej notatki musiałem poświęcić kilkadziesiąt minut na uporządkowanie przy pomocy Internetu, książek i podręczników, zapomnianych przeze mnie, eony temu faktów. Pomimo tego, że wspomnienia bywają pokrętne, powracanie do miłych czasów bywa szalenie interesujące.
Pierwsze, lakoniecznie wzmianki o Quake, znalazłem zapewne w magazynie Secret Service, porozrzucane w recenzjach przeróżnych gier, jak również zasłyszane od niezastąpionych w tamtych czasach kolegów, posiadających komputery. Zdawałem sobie sprawę, że nadchodząca gra ma być czymś wyjątkowym, a to dlatego, że miała być prawdziwie trójwymiarowa.
Niestety nie wiem, czy to co teraz przeczytaliście w ostatnim akapicie, są to moje prawdziwe wspomnienia, czy może zmyślona legenda, która powstawała w głowie przez te dwadzieścia jeden lat, od roku 1996, w którym gra Quake została stworzona przez ludzi z id Software.
Przejdźmy do faktów. W numerze 33 Secret Service z marca 1996 roku w dziale „Ze świata” odnaleźć można było krótką informację i trzy nic niemówiące skriny… Nie zrobiły wówczas na mnie żadnego wrażenia. Gra była dla mnie obojętna. Przedstawiona na zdjęciach trójwymiarowość nie satysfakcjonowała mnie.
Ale musiało coś tajemniczego* stać się pomiędzy marcem a sierpniem roku 1996, bo kiedy ujrzałem w kiosku 3 numer magazynu Cd-Action, do którego była dołączona płyta Cd, a na niej demo Quake, widziałem, że muszę dokonać zakupu! Niestety nie wiem, w którym miejscu Lublina nabyłem tę perełkę… Ale jedno jest pewne, trzymając w rękach Cd-Action oraz magazyn PC-Shareware (z dołączoną dyskietką) razem z moim tatą i kumplem, wracałem skądś autobusem do domu) Mogę przysiąc „Na matkę wszystkich gier”, że właśnie teraz poczułem zapach farby drukarskiej Cd-Action. Wspaniałe, mistyczne uczucie…
Rok 1996 był przełomowy, w wakacje przesiadłem się z konsoli Pegasus na pierwszego kompa – Pentium 75 z 8 megabajtami ramu. (Wyjaśnienie techniczne: 1. Wcześniej grałem na kompie u moich Przyjaciół, braci - Barta i Mateusza. 2. Tak naprawdę miałem procesor Pentium 100, ale ktoś go „skręcił” do 75, dowiedziałem się o tym dopiero kilka lat później. 3. Jako jedyny w boku miałem w '96 czytnik Cd. 4. Moją pierwszą płytką była ta, załączona do SS 37 (albo któraś z PC World Komputer). Na niej było demo Settlersów II. 5. Miałem prześwietne gry na Pegasusa – „Rządziłem na osiedlu”. 666. Quake działał tylko u mnie!!!)
Akceleratorów nie było. Komp jak na tamte czasy był niby okej, a demo Quake działało mi płynnie. Cóż to było za wspaniałe uczucie, móc strzelać do trójwymiarowych wrogów i patrzeć jak wybuchają ich zbudowane z wielokątów wirtualne ciała, niczym prawdziwej istoty z mięsa i rozlatują się na wszystkie strony , jeszcze długo pozostając na arenie walki… (aż się zasapałem)
Truchło bitmapowych wrogów już nie obracało się wraz z nami, żeby być zawsze z przodu. To była cecha starych gier – Dooma, Heretica, Hexena i innych… W Quake mogliśmy swobodnie okrążyć ciało i móc mu się spokojnie przyglądać. Nie mogliśmy tego zrobić, kiedy przeciwnik był żywy. Szkoda było życia na takie eksperymenty. Chociaż w pierwszych tygodniach gry, kody: god, notarget i impulse 9 były na porządku dziennym.
I tutaj uważajcie, bo będzie żenująco. W Quake grałem nie używając myszki. Spoglądałem w górę i dół przy pomocy przycisków PageUp i PageDown. Grając w pojedynkę zupełnie mi to nie przeszkadzało. Jednak stosowanie tej średniowiecznej techniki odbiło się na mojej grze w trybie multiplayer, kiedy do mojego bloku, około roku 2001, zostały przeciągnięte kable i stałem się posiadaczem Internetu, a sieć lokalna została okrzyknięta – „Generatorem Ekosystemu Cudownej Krainy”. W tym czasie mieliśmy już pełną, piracką wersję Quake i po sieci łoiliśmy z kumplami w ten tytuł dosyć długo. Fragowali mnie chłopcy koncertowo i dopiero wówczas zacząłem stosować w swojej grze myszkę.
A w tym roku, pierwszy raz od kilkunastu lat ponownie zagrałem w tryb multiplayer. Moim przeciwnikiem była córka!
Demo zawierało jeden epizod, złożony z 7 map. Na ostatniej o nazwie „e1m7 - The House of Chthon” musieliśmy stawić czoła samemu, rzucającemu ognistą lawą Diobłowi. Kiedy doszedłem do tego miejsca, zapisałem stan gry, a później, wiele razy ogrywałem tę mapę. Kiedy przychodzili do mnie znajomi, zawsze prezentowałem im walkę z Piekielną Łachudrą. Do tej postaci powrócimy nieco niżej, kiedy będę omawiać inne zagadnienie.
Pełna gra to 4 epizody, po 7 map w każdym, plus 4 mapy ukryte i możemy je rozgrywać w czterech trybach trudności. Lokacje są świetnie zaprojektowane, rozbudowane i posiadające wiele tajemniczych miejsc do odkrycia. Zwiedzamy miejscówki, które przypominają średniowieczne zamki, katedry (być może coś na kształt kosmicznych baz??!?) oraz piekielne gmachy wzniesione z kamienia. To wszystko okraszone jest teleportami, przełącznikami, windami, zapadniami oraz akwenami i kanałami z wodą, kwasem i ciekłą lawą.
Najbardziej poetycko wspomnieć o wrogach, to powiedzieć, że atakują nas hordy piekielnych potworów. Jest ich w sumie 13 rodzajów i potrafią strzelać, rzucać granaty, gryźć, siekać pazurami oraz mieczami, ciskać gromami, latać i robić inne rzeczy, które doprowadzają do śmierci.
Jeżeli ktoś jest fanem (lub zboczeńcem) zombie, to w tej grze mogliśmy zobaczyć je pierwszy raz w pełnym 3d. Prawda, wcześniej spotykaliśmy te istoty chociażby w Alone In the Dark, ale przypominały one te z dzisiejszych produkcji, które są jak mężczyźni, którym w żyłach płynie lekka kawa i można ich łatwo zabić. W Quake zombiaki to byli prawdziwi skurwęsyni… nie dało się ich łatwo wyeliminować bez odpowiedniej broni czy „Quad Damage”.
Również i my siejemy śmierć. Mamy do wyboru 8 broni, między innymi siekierę, szotgany, bronie na gwoździe, rakietnicę, granatnik i „rzecz, która ciska piorunami”.
A teraz wspomnę delikatnie o odgłosach i muzyce. Dźwięki są świetne, ohydne, mięsno-krwiste i kamienno-żelazne. Potworom z paszczęk wydobywają się charczące, bulgoczące i kwilące dźwięki. Zresztą i nam również. Nasza postać głośno przeżywa otrzymywany ból. Wszystko to sprawia wrażenie zepsucia i grozy. Dźwięk granatu, który wystrzelił w naszą stronę Ogr budził u mnie największą panikę. Muzyka stworzona przez Trenta Reznora to już prawdziwa klasyka, a szepty, które słyszymy po zaliczeniu poziomu... Do tej pory je pamiętam.
To przerażająco trudna gra. Na każdym kroku trzeba uważać, bo wróg czai się wszędzie. Potrafi nawet wyjść ze ściany lub z podłogi, a zapas amunicji szybko się kończy. Trzeba strzelać tylko wtedy, kiedy jesteśmy pewni, że wróg oberwie. Gra ma w sobie tony tłustego, mrocznego klimatu. Miałem kiedyś wielką kolekcję zrzutów ekranu przedstawiającą moja rozgrywkę, zdjęcia istot i miejscówek. Niestety nie zachowały się do dzisiaj.
O dwóch oficjalnych dodatkach (Mission Pack 1: Scourge of Armagon i Mission Pack 2: Dissolution of Eternity) pozwólcie, że nie wspomnę. Owszem, grałem w nie, ale nie pamiętam ich dokładnie. W jednym z nich na końcu bije się smoka.
A teraz przejdźmy do motywu, który zostawiliśmy przy okazji omawiania Diobła.
Jednym z twórców Quake był Sandy Petersen, który napisał między innymi podręcznik do RPG Zew Cthulhu, a w grze znajdziemy wiele motywów z Mitologii stworzonej przez Lovecrafta i naśladowców. Cthon – znaczy mniej więcej „mieszkaniec spod ziemi”. W tym przypadku chodzi o Cthonian. Są to przedstawiciele Większej Rasy Niezależnej, a zostali wymyśleni przez Briana Lumleya i wystąpili w Cyklu o Tytusie Crow. Dodatkowo nasz Diobeł ma usta, które można się domyślać otwierają się pionowo. W świecie Mitologii gęba podobnie otwierała się istocie o nazwie Gug („W poszukiwaniu Nieznanego Kadath”)
Końcowa walka w Quake to konfrontacja z Shub-Niggurath! „Ia, Ia! z Shub-Niggurath! Czarna Koza z Lasów z Tysiącem Młodych” (Lovecraft „Szepczący w Ciemności”) Ta postać nigdy nie pojawiła się osobiście w opowiadaniach Lovecrafta, ale bardzo często wspominano ją w magicznych rytuałach i zaklęciach. Symbolizuje płodność… W grze Quake postarała się i spłodziła Tysiące Młodych : ) Chociaż właśnie… to co widzimy w grze, nazwałbym bardziej „kucającym Mrocznym Młodym”
Również potworzak z gry, na którego wołają Shambler jest inspirowany Mitologią. Na potwierdzenie przytaczany jest cytat z opowiadania Lovecrafta i Hazel Heald pt: „Horror w Muzeum”: „W ciemnościach w jego stronę sunęła gigantyczna, czarna, odrażająca postać ni to małpy, ni owada. Luźna skóra monstrum zwieszała się wokół, a szczątkowa głowa z martwymi ślepiami kiwała szaleńczo z boku na bok. Stwór miał przednie łapy wyciągnięte na całą długość, szponiaste palce rozcapierzone. Całe jego ciało, pomimo braku jakiegokolwiek wyrazu na pomarszczonym, upiornym obliczu, przepełniała nieskrywana żądza mordu”. W grze to bydle ma białe futerko i przypomina Yeti.
Kolejnym jest Scrag. Latające „coś”, plujące w nas żółto ropnym śluzem. Ponoć ma go ilustrować cytat z „Festynu” Lovecrafta, który ukryty jest gdzieś w kodzie gry. Niestety nic więcej o tym powiedzieć nie mogę, a cytat brzmi:
"Najniższe Jaskinie nie służą zgłębianiu przez oczy, które widzą; cuda ich bowiem są osobliwe i przerażające. Przeklętą jest ziemia, gdzie umarłe myśli żyją w nowych, dziwnych powłokach cielesnych, i złym jest umysł, który nie zawiera się wewnątrz czaszki. Mądrze rzecze Ibn Schacabao, że szczęśliwym jest grób, gdzie nie spoczywa czarownik i szczęśliwe jest nocą miasto, gdzie wszyscy czarownicy zostali spaleni na proch. Stare plotki głoszą, iż dusza zaprzedanego diabłu nie pobiera sił z cmentarnej gliny, ale z tłuszczu i rozkazuje Robakowi, który pożera; aż z gnijących tkanek budzi się nowe, upiorne życie, a ci żyjący pod ziemią modelują je i wypełniają jego puste wnętrze, aż napęcznieje do monstrualnych rozmiarów... Wielkie otwory wykopano w sekrecie w miejscach gdzie wystarczyłyby zwyczajne, istoty zaś, które winny pełzać, nauczyły się stąpać jak ludzie."
Fiend – „skaczą na długich tylnych nogach… para żółtoczerwonych oczu… Coś wielkości małego konia wyskoczyło z szarego półmroku…” – to cytat z „W poszukiwaniu Nieznanego Kadath” charakteryzujący istoty o nazwie Ghast.
Spawn. Twórcy inspirowali się dwoma istotami z Mitoligii. Pierwszą jest słynny Shoggoth („Był to przerażający, nie do opisania stwór… bezkształtna masa bąbli protoplazmy” – „W górach Szaleństwa”) a drugą Latający Polip („Były tylko na wpół materialne i posiadały umiejętność latania, pomimo braku skrzydeł” – „Cień z poza czasu”)
Symbole, które wciskamy lub widzimy na portalach również swoim wyglądem przypominają te z Mitologii. Sam srebrny klucz, który musimy zebrać, żeby otwierać drzwi jest ciekawym elementem. Lovecraft napisał opowiadanie, które nazywa się właśnie „Srebrny klucz”. I powiecie, że to żaden motyw, a ja, że tak, bo miałem kiedyś wczesną wersję Quake, w której zbierało się karty dostępu, a nie klucze.
Mamy również w grze mapę e4m8 o nazwie „Bezimienne Miasto” (również tytuł opowiadania Lovecrafta), a także mapę e3m2 - Lochy Zin. To miejsce z opowiadania „W poszukiwaniu Nieznanego Kadath”. Lokacja e4m3 nazwana jest „Swiątynią Starszych Bogów”. Normalnie znajduje się ona w Krainie Snów, w mieście Ulthar. Najwyższym Kapłanem w tej świątyni jest Atal… Pierwsza mapa, proszę bardzo – Kompleks Bram Snów. Dobrze, dosyć z tymi nawiązaniami…
Zapraszam do obejrzenia filmu:
* - myśle, że nie było tutaj tajemnicy, a cały świat, redaktorzy czasopism nakręcali się bardzo na tę grę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


































