No! Stało się. Oto przed Państwem drugi odcinek przeglądu
prasy komputerowej z Młodymi Graczami.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czasopismo komputerowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czasopismo komputerowe. Pokaż wszystkie posty
sobota, 7 października 2017
wtorek, 4 kwietnia 2017
Przegląd prasy z grami retro z młodymi Graczami!
Mam w pracy dwóch ancymonków, którzy zostali wychowani na
grach komputerowych. Powiecie pewnie – standard, bo przecież dzisiejsze dzieci
i młodzież mają duży dostęp od kompów, laptopów, konsol, tabletów i telefonów…
Ale dla mnie, nie jest to już takie zgodne z obecną normą, ponieważ starszy z chłopców ma lat 10, młodszy 6 i bardzo często znają gry, które grałem za młodu.
I tak od czasu do czasu rozmawiamy o grach, przytakujemy sobie, doskonale się rozumiejąc. Dawno temu chciałem wspomnień o tych rozmowach, ale jakoś nie wiedziałem jak ugryźć temat. Na szczęście wpadło mi ręce czasopismo Retro i postanowiłem zrobić z nimi mały „przegląd prasy”.
poniedziałek, 27 marca 2017
Duke Nukem 3D
Duke Nukem 3D był grą, w którą ogromnie uwielbiałem grać i
spędziłem z nią wiele czasu. Jednak w pewnym momencie wydarzyło się „coś” co
sprawiło, że stała się dla mnie obojętna i wszystkie miłe wspomnienia wymazałem
z pamięci. Ale o tym fakcie wspomnę na końcu opowiastki.
Początek gry, kiedy wystrzelony pocisk wybucha za logiem
DN3d… to coś wspaniałego! Gra wydawała mi się wówczas ogromnie plastyczna. Mam
na myśli to, że wchodziliśmy „we wzajemne oddziaływanie” (interakcja) z różnymi
przedmiotami. Mogliśmy strzelać w gaśnice, beczki, które wybuchając niszczyły
ściany i przedmioty, przeglądać się w lustrze, burzyć budynek, odsuwać kotary w
kinie i oglądać film… a w czasie wymiany ognia w barze, od pocisków
rozpryskiwały się kieliszki i butelki. Można było oddawać się również
czynności, która nazywa się mikcja. Takich rzeczy wcześniej proszę państwa nie
było!
poniedziałek, 2 stycznia 2017
Zasada Dwóch… tygodni. EcoQuest: The Search for Cetus
Jeżeli w przygodówce zatnę się nad jakąś zagadką, to dopiero po dwóch tygodniach sięgam do opisu przejścia. Przez te 14 dni dłubię, myślę, kombinuję i używam „wszystkiego na wszystkim”… i zazwyczaj się udaje. Ale kilka razy musiałem niestety sięgnąć do solucji.
Mało tego! Zdarzało się w mojej karierze gracza komputerowego, że w tej samej grze znowu się „zacinałem” i musiałem czekać dwa tygodnie. Jeżeli w jakimś tytule, zmuszony jestem 3 razy sięgnąć do opisu przejścia, automatycznie gra staje się dla mnie psim gównem i staram się wymazać ją z pamięci.
Być może zapytacie się skąd te dwa tygodnie czekania? A jak się nie zapytacie to i tak chcę to opisać :D
Moich dwóch Przyjaciół – Bart i Mateusz grali kiedyś w grę EcoQuest: The Search for Cetus z roku 1991, stworzoną przez Sierrę. Zacięli się na jednej zagadce i … bardzo długo nie mogli wpaść na jej rozwiązanie. W końcu Mateusz „się wkurzył, siadł i siedział dopóki nie rozkminił” […]hmm. finał był taki, że trzeba było wyczyścić posąg tego wieloryba z ropy, ten co był pod wodą, ale nie pamiętam jak po kolei rzeczy się zbierało żeby to zrobić” (zapytałem się dzisiaj Barta o to wspomnienie, cytuję go kopiuj – wklej z Hangauta)
Kiedy Bart opowiadał mi o tym wydarzeniu, byłem bardzo oczarowany. Wspaniale! Czekali dwa tygodnie* i zrobili! Trzeba tutaj wspomnieć, że w żadnym Secret Service nie było opisu przejścia tej gry. W Top Secrecie również tego nie było… ale tej gazety nie kupowaliśmy (bo uważaliśmy ją za gówno! Tylko SS! )
* - Bart mówi, że chyba to był dłuższy czas niż dwa tygodnie. Ja zapamiętałem właśnie ten okres. W każdej legendzie jest ziarnko prawdy. Od tamtego czasu minęło grubo ponad 20 lat… Od tamtego czasu stosuję świętą zasadę dwóch tygodni!
niedziela, 27 marca 2016
Secret Service
Ten wpis ukazał się na 26.06.2014 na moim innym blogu - Tutaj.
Wpis, o mojej ulubionej gazecie o grach komputerowych, miał wyglądać zupełnie inaczej niż ten, który teraz właśnie czytacie. Ale stało się wreszcie to o czym marzyłem od dawna. Secret Service powraca! Dziękuję mojemu staremu Przyjacielowi Kubańczykowi, że pomyślał o mnie i wysłał mi linka do tej nowiny! Dziękuję Bracie!
Już jakiś czas temu specjalnie na potrzeby wpisu zrobiłem zdjęcie kioskowi, w którym za każdym razem kupowałem Secret Service kiedy byłem młodym chłopcem. Moim pierwszym numerem, który kupiłem był numer 31 z 1996 roku, z Czarodziejką z Księżyca na okładce... Ale wcześniejsze numery również znałem, gdyż czytałem je u znanego już Wam z wcześniejszych wpisów Barta. Wspólnie z bratem Mateuszem kupowali tę gazetę i czytali ją od deski do deski... a później dawali ją mi! "Od deski do deski"!!! To pożyczanie gazety trwało długo... wydaje mi się, że od 5 numeru do 31 właśnie... czyli około 3 lat!
... I szło się do kiosku i patrzyło przez szybę czy już jest nowy numer - "gruby i czerwony"!... Nigdy nie wiedzieliśmy dokładnie kiedy on będzie, to się pod ten kiosk przychodziło przez kilka dni. A w empikach zawsze był wcześniej... Kubańczyk zawsze miał go pierwszy! 
Secret Service... ostatni numer 95 wyszedł w 2001, a ja przez ten cały czas marzyłem o tym, że kiedyś znowu powróci. Pewnie mi nie uwierzycie, a jeżeli tak, to uznacie mnie może za jakiegoś zboczeńca, ale śniło mi się kilka razy, że idę do kiosku i go widzę i kupuję!!!
Ale ja się temu nie dziwię. Tak jak wspomniałem, była to gazeta, którą czytałem od deski do deski, a kiedy wybierałem się gdzieś w podróż, to oprócz książki zabierałem ze sobą zawsze najnowszy numer.
Secret Service to również 4 odsłony Kompendium Wiedzy, Animegaido (czasopismo dla fanów mangi i anime) oraz Neo (czasopismo o konsolach i grach na nie)
Hmm... Secret Service kreował pewne zachowania graczy... Wprowadzał słowa, które używa do tej pory większość moich starszych Sióstr i Braci w Grach Komputerowych. "Miodność"... gry komputerowej!!! Ludzie, którzy tworzyli Secret Service, to była moja rodzina!!! Z Kubańczykiem któregoś razu wybraliśmy się do Warszawy na konwent, który zorganizowali. Musieliśmy zobaczyć na żywo tych ludzi
Ech! Natomiast z Bartem lubiliśmy bawić się w grę, w której mówiliśmy numer gazety i przypominaliśmy sobie co było na jej okładce i w "środku"... "Tak było"! Naszą miłość do SS wyraziliśmy również na ścianach naszej piwnicy (zobaczcie zdjęcia) (Wspominam również Elektroniczny magazyn SS-NG, który tworzyli czytelnicy gazety! Szacunek!)
Uwaga! To właśnie w Secret Service pierwszy raz usłyszałem o Cthulhu!!! ^(;,;)^
Chociaż... jeszcze nie widziałem nowego wydania gazety (Minęło 13 lat!) ... nie miałem jej w rękach, nie wąchałem jej papieru! To... jaka by nie była i tak będę ją kupować! Secret Service Rulez!
Hahaha... mówię do Starej Cioci. "Moja gazeta wraca!" Odpowiedziała mi: "To sobie zaprenumerujesz"!!!!! Zaprenumerować czy śmigać do kiosku osobiście? Oto jest pytanie!
Mój film o moich gazetach ;>
W tym miejscu oryginalny wpis się kończył. Po pierwszym numerze mój szósty zmysł podpowiedział, że wyjdzie jeszcze tylko jeden numer... I po raz kolejny się nie pomylił... Już nie czekam na SS, a Pixela kupuję, ale od 4 numeru już nie czytam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







