Toż
to niesamowita sprawa. Ten wpis zaczynam trzeci raz. Poprzednie wstępniaki
gdzieś zgubiłem. Jeden miałem na mejlu, drugi w pliku na pulpicie. I rozpłynęły
się… Największa teoria spiskowa tego bloga. Ale przejdźmy do rzeczy,
szkoda się wygłupiać.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygodówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygodówka. Pokaż wszystkie posty
sobota, 18 sierpnia 2018
środa, 21 marca 2018
Alien Incident
Alien Incident została zrobiona przez ludzi z Housemarque, a wydana została w 1996 roku przez Gametek.
piątek, 3 listopada 2017
Return Of The Phantom
Return Of The Phantom to jedna z moich ulubionych przygodówek. Ale zanim cokolwiek o niej powiem, posłuchajcie krótkiej historii.
Etykiety:
Christine,
Gaston Leroux,
gra pc,
gra przygodowa,
Maskarada,
MicroProse,
old game,
pc game,
Pratchett,
przygodówka,
przygodówki,
Raoul Montand,
retro game,
Return Of The Phantom,
Upiór Opery,
wspomnienia
poniedziałek, 30 października 2017
Hopkins FBI
Od pierwszych skrinów w magazynie Secret Service wiedziałem, że za każdą cenę (oprócz wydawania pieniędzy ;) ) muszę zdobyć tę przygodówkę. Wydawała się tytułem bardzo poważnym i chciałem zobaczyć jak to wszystko będzie banglało.
Etykiety:
Bernie Berkson,
game,
gra,
gra pc,
gra przygodowa,
hopkins fbi,
MP Entertainment,
old game,
pc game,
przygodówka,
retro,
Secret Service,
stara gra,
wspomnienia
wtorek, 4 lipca 2017
Zaginięcie Ethana Cartera
To nie będzie długi wpis.
Jak wiecie, nie interesuję się nowymi grami. Na początku, o Zaginięciu Ethana Cartera wiedziałem tylko tyle, że wykorzystano w nim technikę fotogrametrii. Twórcy ponoć biegali z aparatem fotograficznym i robili kamykowi tysiące zdjęć z różnych stron, żeby umieścić go grze. I ten wirtualny kamień miał wyglądać realistycznie. To spowodowało, że pomyślałem, że gra mi nie pójdzie.
Drugą sprawą, która niejako zainteresowała mnie bardziej, to sam tytuł. Dla kogoś takiego jak ja (poprawiam krawat i przyjmuje skromną minę) od razu skojarzył się Mitologią Cthulhu.
czwartek, 12 stycznia 2017
Tajne Akta: Tunguska
Około roku 2006 mało grałem w przygodówki, musiały mnie pochłaniać jakieś inne gatunki. W pewnym momencie odczułem, że na rynku pojawia się mało gier przygodowych. Chyba, że nie śledziłem dokładnie nowości… ale chyba się jednak nie mylę.
Pamiętam dokładnie, że przed Tunguską przeszedłem 4 cześć Broken Sword. Musiałem opowiadać o tym wydarzeniu dużo, bo moja przyszła małżonka zapragnęła pograć w grę przygodową.
Siadłem zatem do kompa i zacząłem przeglądać oferty gier. Kiedy zobaczyłem skrin z Tunguski oniemiałem. Ależ ta gra ładnie wyglądała… "Chyba nie odpalimy jej na kompach" - pomyślałem. Ale pomimo tego, skorzystałem ze sklepu peb.pl – jak to mawialiśmy z Bartem i zakupiłem grę ;>
Tajne Akta: Tunguska, stworzona przez skurczybyków z Fusionsphere Systems w 2006 roku. Mówię tak o nich, bo udało im się zrobić prawdziwy diamencik, o którym trudno zapomnieć. A w sumie zapominać się nie chce.
Ta gra jest przepiękna i ani troszkę beznadziejna. Pierwszy raz w grach przygodowych, w trudniejszych sytuacjach nie trzeba klikać „wszystko na wszystkim”, żeby ruszyć dalej z fabułą. Biorąc dany przedmiot przejeżdżamy nim w inwentarzu po innych lub po lokacji i jeżeli coś się da z nim zrobić, to wyświetla się ikonka. Taki prosty trick, a jaka oszczędność czasu i nerwów! (i wysłuchiwania durnych komentarzy)
Bardzo szybko zaprzyjaźniamy się z główną bohaterką gry Niną Kalenkow, której pomaga jej nowy znajomy… również grywalna postać - Max Gruber. Nie nooo… Ta gra wygląda przepięknie! Tła, animacje, intryga… Ach! Wspaniaaałości! Odwiedzimy Niemcy, Rosję, Kubę… Irlandię (Mmm… Broken Sword i Irlandia, pub, muzyczka i koza ;>) Himalaje i Arktykę.
Grę zawiozłem do swojej dziewczynki i powiedziałem mniej więcej, co się robi w grach przygodowych. A po powrocie do domu grałem w nią sam… Bardzo szybko ją przeszedłem i jestem nią oczarowany do dzisiaj. A gra, pomimo moich wątpliwości śmigała odpowiednio.
Moja dziewczynka grała wspólnie, uważajcie teraz, ze swoją mamą i siostrą. Bardzo im się podobała ta gra. Po Tungusce zaproponowałem im jeszcze Broken Sworda 2. Przeszły! :D
Ten pierwszy skrin… Nina obok jednorodzinnego domku. Słońce odbijające się w lakierze motoru i żółta budka telefoniczna.
Tę grę każdy miłośnik przygodówek powinien znać i... jestem pewny, że znają ją wszyscy. Prawda, że ta gra była rewelacją?
piątek, 6 stycznia 2017
Jack Orlando: Cinematic Adventure
Któregoś roku, rynek gier komputerowych zaatakowała swoimi tytułami firma TopWare Interactive. Pamiętam przede wszystkim Emergency, Earth 2140 i Jack Orlando: Cinematic Adventure. Miała to być polska firma, ale od zawsze pachniała mi jakoś Niemcami. Ale nic to! Reklamy dwóch ostatnich tytułów można było spotkać, o ile mnie pamięć nie myli, w każdej gazecie komputerowej, a samą firmę mocno się chwaliło. Zwłaszcza za to, że ceny gier miały być niskie. O ile olałem Earth 2140 bardzo szybko, to na Jacka Orlando napaliłem się niemiłosiernie.
Hmm… zastanawiam się mocno, kto mógł mi nagrać Jacka Orlando i skąd ten ktoś miał oryginał gry? Nie mam pojęcia, ale właśnie przypomniałem sobie pewien fakt. Być może to zły trop, ale wspomnę o nim z kronikarskiego obowiązku. Byłem w posiadaniu również gry Emergency, ale jakiś palant nagrał mi ją ze złą etykietką i zainstalowana gra nie rozpoznawała płyty, żeby doczytywać dane. Czy to było możliwe? – drapię się w brodę… Jack Orlando był nagrany na płycie Cd – Basf z czerwoną okładką… Emergency również. Miałem też jeszcze inną płytę ze złą etykietką, nazywała się Star Wars: X-Wing vs. TIE Fighter i też się nie odpalała. Gry nagrywał kolega mojego… kolegi Kubańczyka. (Nagrał mi Fallouta, wziął za to 10 zł chyba, ze… ;>) Zostawię te rozważania na tym etapie, może kiedyś doznam olśnienia.
Jack Orlando! Przygodówka! Całkowicie po Polsku! Wydana w roku 1998.
Już od pierwszych skinów w Secret Service bardzo mnie zaciekawiła. Chociaż wygląd ludzi, co natychmiast rzuciło mi się w oczy - naszego bohatera i npc, wyglądał na toporny, to bardzo chciałem wcielić się w amerykańskiego detektywa z lat dwudziestych… ubiegłego wieku (czasy prohibicji <3) ;> I rzeczywiście, animacja postaci jest dosyć kiepska. Chociaż czy ja to dokładnie pamiętam? Tych wszystkich npc było chyba dużo w grze, tutaj ktoś jadł, tam ktoś pił… Hmm… Chyba nie powinienem pisać nic o animacji postaci, przecież mnie takie szczegóły nic mnie nie interesują!
Pamiętam, że gra nie chodziła na wielu komputerach kumpli. Na całe szczęście mogłem uruchomić ją u siebie. Jejku jej… zacząłem w nią grać, powolutku, skrupulatnie, czytałem i słuchałem, wszystkich dialogów, przeglądałem kursorem każdą połać ekranu. I dlatego przejście gry nie sprawiło mi większych problemów. Bo od czasu do czasu słyszałem, że gra jest trudna…
Dialogi w grze… no niektóre teksty nasz bohater ma wyjęte „z dupy” Dosłownie! Ale niektóre wywołały u mnie szczery, głośny śmiech. Jest tu też dużo czarnego humoru. Pamiętam, że można „obrazić” sąsiadkę, która jest zatroskana naszym życiem… hyhyhy… Ale! Najbardziej pamiętam tekst opisujący stojący na ulicy wóz zaprzęgnięty w konia i stojącego obok niego woźnicę. Uważajcie, cytuję z pamięci - "Kierowca teamu rajdowego pastwisko – stodoła". No ja pierdykam, ale tekst :D hahahaha
Fabuła jest ciekawa, lokacje interesujące, amerykańskie, klimatyczne, „gangsterskie”, kolorowe. Ale jeżeli znacie ten tytuł, to chyba teraz wiecie o czym napiszę… Wiecie? Tak! Muzyka! Muuuuzyka! A zwłaszcza jeden kawałek. To było chyba w lokacji doki, wieczór, ciemna uliczka, magazyny i portowa knajpa… Muszę to znaleźć na yt.
Mam, posłuchajcie!
Chciałbym przez chwilę zamieszkać w tym mieście. Pochodzić, pozwiedzać, odwiedzić kasyno i zjeść coś w każdym barze i restauracji ;> ;> ;>
Acha! Ważna rzecz. Grałem w pierwszą wersję gry. W 2001 roku wyszła wersja reżyserska, której nie znam.
Hahaha! Jack Orlando leży na ulicy w pierwszych scenach gry,
przychodzi policjant i mówi… „Stać, nie ruszać się” ;> Hahahaha… Swięta
Tereso! ;>
Ciekawa rzecz, można było dać komuś w pysk z pięści - była taka opcja.
A na końcu Jack Orlando oddala się ze swoją duperką napić się u niej kawy :D
wtorek, 3 stycznia 2017
Pepper's Adventures in Time
Ha! Jeszcze nie powiedziałem Wam o mojej pierwszej przygodówce. A była nią Pepper's Adventures in Time, stworzona przez Sierrę w roku 1993. Przyniosłem ją do siebie na dyskietkach, ale niestety nie wiem od kogo. Zapytam Barta, bo to skarbnica wiedzy!
Haha! Hurrrra! Bart pamięta! Słuchajcie tego, bo sam o tym nie wiedziałem… Bart poszedł z tatą na giełdę komputerową, która mieściła się w I LO im. Stanisława Staszica w Lublinie i kupił ją od pirata. Drugą zakupiona grą była EcoQuest, o której pisałem w poprzednim wpisie.
Grę od początku do końca przeszedłem z opisem, zamieszczonym w Secret Service. Tak! Kiedyś tak się robiło… gry przygodowe przechodziło się z opisem z gazet. Pierwszy i ostatni raz potraktowałem tak grę. SS nr 9 z 1994 roku pożyczyłem od Barta.
Ale ja jeszcze inaczej robiłem. Czytałem same opisy bez grania, bo nie miałem kompa hahaha!…
W trakcie grania w Pepper wstydziłem się troszkę, że łoję w tytuł dla dziewczynek (różowy inwentarz), ale historyjka bardzo mi się podobała i trzymałem się dzielnie. Później grałem w tę grę, kiedy byłem sam w domu.
W grze wcielamy się w Pepper Pumpernickel, małą, czerwonowłosą dziewczynkę, która razem ze swoim towarzyszem… psem o imieniu Lockjaw ;> podróżują w czasie. Pamiętam też Benjamina Franklina, który pojawiał się w kilku miejscach. Z historii już nic nie pamiętam… jeszcze kursor kwadratowych oczu, jako opcja oglądania przedmiotów.
Bart znalazł skany SS! :D
Etykiety:
gra komputerowa,
gra pc,
gra przygodowa,
Pepper's Adventures in Time,
przygodówka,
przygodówki,
sierra,
Sierra On-Line,
stara gra,
stare gry,
wspomnienia
poniedziałek, 2 stycznia 2017
Zasada Dwóch… tygodni. EcoQuest: The Search for Cetus
Jeżeli w przygodówce zatnę się nad jakąś zagadką, to dopiero po dwóch tygodniach sięgam do opisu przejścia. Przez te 14 dni dłubię, myślę, kombinuję i używam „wszystkiego na wszystkim”… i zazwyczaj się udaje. Ale kilka razy musiałem niestety sięgnąć do solucji.
Mało tego! Zdarzało się w mojej karierze gracza komputerowego, że w tej samej grze znowu się „zacinałem” i musiałem czekać dwa tygodnie. Jeżeli w jakimś tytule, zmuszony jestem 3 razy sięgnąć do opisu przejścia, automatycznie gra staje się dla mnie psim gównem i staram się wymazać ją z pamięci.
Być może zapytacie się skąd te dwa tygodnie czekania? A jak się nie zapytacie to i tak chcę to opisać :D
Moich dwóch Przyjaciół – Bart i Mateusz grali kiedyś w grę EcoQuest: The Search for Cetus z roku 1991, stworzoną przez Sierrę. Zacięli się na jednej zagadce i … bardzo długo nie mogli wpaść na jej rozwiązanie. W końcu Mateusz „się wkurzył, siadł i siedział dopóki nie rozkminił” […]hmm. finał był taki, że trzeba było wyczyścić posąg tego wieloryba z ropy, ten co był pod wodą, ale nie pamiętam jak po kolei rzeczy się zbierało żeby to zrobić” (zapytałem się dzisiaj Barta o to wspomnienie, cytuję go kopiuj – wklej z Hangauta)
Kiedy Bart opowiadał mi o tym wydarzeniu, byłem bardzo oczarowany. Wspaniale! Czekali dwa tygodnie* i zrobili! Trzeba tutaj wspomnieć, że w żadnym Secret Service nie było opisu przejścia tej gry. W Top Secrecie również tego nie było… ale tej gazety nie kupowaliśmy (bo uważaliśmy ją za gówno! Tylko SS! )
* - Bart mówi, że chyba to był dłuższy czas niż dwa tygodnie. Ja zapamiętałem właśnie ten okres. W każdej legendzie jest ziarnko prawdy. Od tamtego czasu minęło grubo ponad 20 lat… Od tamtego czasu stosuję świętą zasadę dwóch tygodni!
niedziela, 11 grudnia 2016
Phantasmagoria
Dawno, dawno temu, mój Przyjaciel Bart pożyczył od swojego znajomego grę „Phantasmagoria”. Do tej pory jej nie oddał…
Czytaliśmy wcześniej o tej grze w prasie komputerowej (rzecz jasna w SS). Pamiętaliśmy dokładnie, że znajduje się tam pikantna scena seksu… Pan miał mieć majtki w trakcie zabawy!!! (I to chyba nawet miał być gwałt, a nie seks!!!) I dopiero po tych słowach trzeba zaznaczyć, że to gra przygodowa – film interaktywny z 1995 roku zrobiona przez Sierrę.
Pani Adrianne przybywa ze swoim mężem Donem Gordonem do opuszczonej posiadłości na wyspie, należącej kiedyś do XIX-wiecznego magika Zoltana Carnovascha i powolutku rozpoczyna się straszna przygoda.
Zwiedzanie domu i terenu posesji to niezapomniane doświadczenie. Mamy możliwość również pojechania do małego miasteczka… Ale to Domiszcze z cudnymi, tłustymi lokacjami i przyległe tereny są najważniejszymi bohaterami gry. Wspaniały Klimat! Moim marzeniem jest mieć taki dom. (Wtedy Was wszystkich do niego zaproszę i będzie gadać o grach)
Dodatkowego klimatu dodawała muzyczka, która plumkała „midowo”, ale czasami dochodziły nas dźwięki wspaniałej muuuzyki pełnej grozy, wyśpiewywanej poważnym tonem przez samych… diooobłów niemalże. Ale sami posłuchajcie.
W grze można było zginąć. Ale nie było to takie zwykłe „fik” i koniec, trzeba brać load. Film pokazujący jak giniemy trwał dobre kilkadziesiąt sekund.
Don Gordon jest najlepszy! Bez skrupułów! To świetna postać! Skurczybyk!
Jeżeli ktoś lubi przygodówki to musi w tę grę pograć, więc nie zdradzę nic z fabuły i zapamiętanych motywów. A szkoda, bo gdy zamknę oczy, troszkę jeszcze pamiętam. Chociaż jak sobie tak teraz myślę, to gra jest zrobiona przez jakichś psychopatów hahaha…
To jest jedna z niewielu gier, w którą nie grałem wspólnie z Bartem, a wymienialiśmy się płytkami. Bart przechodził kolejne płyty i przynosił je do mnie… Gra ma 7 płyt Cd, na każdej jest 1 dzień gry.
I kiedy teraz szukałem zdjęć z gry, sprawdziłem co słychać u aktorów! Mówiłem, że Don Gordon jest najlepszy? Nie? No to jest! Adrienne jest ładna, żeby być sprawiedliwym i fajnie zagrała swoją rolę. (Oboje aktorzy prawie cały czas występują w tych samych ubrankach) I… widzę, że byli prawdziwym małżeństwem… także ;) chyba im się spodobało na planie gry ;> (niesmaczna uwaga, przepraszam)
Don Gordon na fb...
czwartek, 18 czerwca 2015
Broken Sword III: The Sleeping Dragon
W tym momencie jestem po kilku dużych kubkach słodkiego wina i mogę jasno
nie myśleć. Jednak jestem pewny, że na
III część gry z serii Broken Sword czekałem z wielką niecierpliwością.
Moje gorące emocje ostudziły wymagania gry, gdyż do jej uruchomienia
potrzeba było karty graficznej z jakimś bajerem… którego w mojej wówczas nie miałem.
(Gra uruchamiała się tylko na wybranych kartach jakiejś firmy, niestety nie
pamiętam której… chyba, że chodziło o coś innego. Dzisiaj nie jestem w stanie
sobie przypomnieć tego motywu.)
W domu w kompie nie miałem tej odpowiedniej karty, jednak gra chodziła u
mojej narzeczonej, która jest teraz moją żoną ;> (Nie! Nie zdecydował lepszy
komp… a może? ;>)
Gra przeniesiona do 3D, obsługa wyłącznie klawiaturą, rozwiązywanie
standardowych „przygodówkowych” zagadek plus przesuwanie skrzynek, skakanie po
platformach … A całość przypomina Tomb Raidera.
Przesuwanie skrzynek… coś, czego nigdy nie lubiłem w grach! I to w mojej
grze!!!! Do tej pory jestem zły…
Grę przeszedłem raz! Nigdy do niej również nie wracałem… Praktycznie nic
nie pamiętam! (Teraz rzucę okiem na skriny i filmy na yt)
George przypomina Indianę Jonesa…
Nico w spodniach, których nie lubię u prawdziwych dziewczyn! ;> Cholera!!!
Fajnie to wygląda teraz. Ale do tej pory, do tego wpisu!!! wydawało mi się,
że gra jest taka sobie, nudna.
I już wiem dlaczego tak myślałem. Nie grałem w nią u siebie w domu i nie
mogłem się skupić. Byłem u swojej dziewczyny i starałem się przejść grę
bardzo szybko. Mogę teraz żałować, ale z perspektywy czasu… Cóż… ;>
Przygodówka z wielką akcją w tle, na
końcu której spotykamy pewnego smoka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







































