Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rpg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rpg. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 listopada 2018

Fallout 1.5: Resurrection



Fallout 1.5: Resurrection jak już pewnie wiecie, to mod do Fallouta 2. Historia, którą tu poznamy, dzieje się pomiędzy pierwszą a drugą częścią oryginałów. Moda stworzyli Czesi z Resurrection Team. Dzięki Fallout Corner możemy pociąć w polską wersję. Jakże mi się nie chciało w to grać!

poniedziałek, 22 października 2018

The Elder Scrolls V: Skyrim



Tak się zastanawiam od długiego czasu. Jak opisać świat, w którym się żyje. Od czego zacząć? Hmm...

Bo takie myśli nachodzą mnie kiedy chcę opisać Skyrim. Bo dla mnie to nie jest gra. To świat, w którym żyję i do którego często wracam myślami, włócząc się po drogach, po kamiennych miejskich ulicach lub przesiadując we własnoręcznie (własnomyszkowo) wybudowanych domach.

sobota, 29 września 2018

Eye of the Beholder



Zmęczony nowymi rpg - Wasteland 2, Skyrim, Wiedźminem 3 czy ogrywanym właśnie Falloutem 4, postanowiłem wrócić do gier, które spowodowały, że uwielbiam ten gatunek. I cofnąłem się jeszcze dalej, do roku 1990, w którym to wyszła pierwsza część Eye of the Beholder, stworzona przez Westwood Studios i wydana przez Strategic Simulations, Inc.

piątek, 20 kwietnia 2018

Arcanum: Przypowieść o Maszynach i Magyi



Dla Arcanum przestałem grać w pierwszego Wiedźmina, a jak może wiecie z notatki, którą poświęciłem temu tytułowi, bardzo chciałem poznać przygody Białego Wilka. Kiedy kupowałem grę, a jest to pełniak, dołączony do magazynu Play 5/2010, wiedziałem doskonale, że to produkcja bardzo przypominająca Fallouta i mocno rozbudowana. Kiedy ją zainstalowałem u siebie na kompie… sponiewierała mnie mnogość opcji i możliwości rozwoju naszej postaci. Ale dzielnie rzuciłem się w wir wydarzeń.  A intro, no niemożliwe! Ork w samolocie??!? I brat Overseera? Ciekawie się zapowiada – pomyślałem! 

sobota, 24 marca 2018

Wiedźmin



Bardzo lubię czytać książeczki pana Sapkowskiego o wyczynach Wiedźmina. Robiłem to już w czasach, kiedy nie miałem kompa i do tej pory, co jakiś czas po nie sięgam. 

niedziela, 3 września 2017

Faery Tale Adventure II: Halls of the Dead


Niestety, są takie gry komputerowe, pomimo tego, że je ukochałem, to nigdy ich nie przejdę... – pisałem przy wspomnieniach z gry Albion.

A teraz te same słowa pasują do gry Faery Tale Adventure II: Halls of the Dead. 

piątek, 23 czerwca 2017

Albion

Niestety, są takie gry komputerowe, pomimo tego, że je ukochałem, to nigdy ich nie przejdę... 

Pierwszą taką grą jest Albion, wydany w 1995 roku przez Blue Byte. Jakaż to przepięknie ładna gra rpg... Graficzka jak malowanie, dźwięki natury na planecie, gdzie toczy się rozgrywka - bajkowe, a muuuuzyka, ona jest fantastyczna. Pomimo tego, że od czasu do czasu plumkają „midowe dźwięki”.


poniedziałek, 9 stycznia 2017

The Elder Scrolls IV: Oblivion



No! Niesławny Oblivion! A to za sprawą płatnego dodatku – narzutki na konia oraz tego, że wraz z naszym awansem na wyższy poziom, awansowali również nasi wrogowie, co się fachowo nazywa, jak przypomniał mi Bart: „świat skalował się do poziomu gracza” Doprowadzało to do tego, że po pewnym czasie, kiedy mieliśmy wysoki poziom, to byle obdarty bandyta, szeregowe ścierwo… chodziło w dobrej, szklanej zbroi i używało potężnego oręża.*

I było też tak, że kiedy zaczynaliśmy grę, to niekoniecznie chcieliśmy podążać wątkiem głównym. A, że świat Obliviona jak wiecie jest otwarty, to się biegało oglądając wspaniałe krajobrazy i robiąc przeróżne zadania. A kiedy przyszedł czas na pociągnięcie wątku głównego, to z Otchłani wychodziły do nas prawdziwe skurczybyki, z którymi walczyć było okropnie trudno. Ale nic to! Przecież my ciotami nie jesteśmy i przecież mamy wspaniałą opcję load. A przecież wiadomo, że prawdziwy bohater nie może mieć kiepskich zadań w trakcie ratowania świata. 







The Elder Scrolls IV: Oblivion, erpeg stworzony przez Bethesdę w 2006 roku. Jeszcze przez jej wydaniem ludzie oszaleli na jej punkcie. Wspaniały wygląd świata oczarował chyba wszystkich graczy. Było kilka takich skinów, które opanowały Internet i nie dawały spokoju. No można się było przy nich… ;) długo nad nimi dyskutować i fantazjować jak będzie wyglądała sama gra.

Ja myślałem jak Yennefer „O jejku, jej… Jejku, jejku, jej. Od tak dawana…” żadne zdjęcia z gry nie zrobiły na mnie tak ogromnego wrażenia. Aż nie będę ich oglądać, bo i tak gra mi nie pójdzie. Pogram lepiej w Morrowinda” :D O tak myślałem, poważnie! 

Gry Barta - Oblivion i Ojciec Chrzestny. Lem jest mój.

Mi nie pójdzie, ale Bartowi tak. Dzisiaj zadałem mu pytanie: „Obliviona kupiłeś chwilę po premierze?” Odpowiedział mi: „A gdzie tam. Długo po premierze. Sprawdziłem. Niecały rok po premierze. Premiera była 7 lipca 2006. A ja go kupiłem 24 czerwca 2007” No i widzicie! Jak tu nie lubić Barta??!? Wiedział kiedy kupił grę hahahahaha! Czyli to było na rok, kiedy przestaliśmy ze sobą grać już na stałe : ( Ale jak komuś teraz łezka poleciała, to nie róbcie tego! Nadal jesteśmy młodzi, pełni energii i jeszcze zamieszamy w świecie gier komputerowych! ;> ;> ;> Ale o Oblivionie miało być. 






Napisałem na swoim photoblogu 14.09.2012 tak o:
„Oblivion!!!! Również wielokrotnie zaczynany i... na różne sposoby. Raz granie wątkiem głównym z pominięciem pobocznych questów, a raz właśnie pominięcie głównego wątku i radość z wolności  "po wyjściu z lochów". Pamiętam, że wspólne nasze granie nie doprowadziło nas do końca gry.
Po kilku latach z pewnymi obawami zainstalowałam ją u siebie na kompie... jak zacząć... żeby było dobrze, żeby nie zaczynać gry kilka razy. Udało się rozpocząć za pierwszym razem i wątek główny został zrobiony i... wszystkie gildie należały do mnie. Później ukończyłem oficjalne dodatki.”

O tak! Zaczynaliśmy grę kilka razy, żeby wybrać najlepszą dla nas postać. To samo robiliśmy w czasie grania w Morrowinda. To chyba taka klątwa Pradawnych Zwojów. Jestem ciekawy, czy to samo byłoby przy okazji wspólnego grania w Skyrima… Ano nie byłoby jak wszyscy wiemy. Twórcy gry zadbali, żeby Bart i Stary Wujek mogli spokojnie zacząć ;> Spóźnili się!  

Słuchajcie tego! Jeżeli chcecie powiedzieć komuś, kto nie zna się na grach komputerowych, czym był Oblivion w tamtych czasach, to możecie posłużyć się moim cytatem: „Ta gra była jak chód Madonny w teledysku Hung Up” Acha… Kliknijcie w LINK! 

O tej grze na nie da się pisać na spokojnie. To arcydzieło. (Nie! Nie przeszkadzało mi to skalowanie! Ja byłem najpotężniejszy w tej grze!!!) Prowincję Cyrodiil również poznałem jak własną kieszeń. I znowu starałem się wszędzie wejść i zdobyć wszystko, co było do zdobycia. Zachłannie, kucając i stając na palcach poznawałem tę grę… Dołączyłem do wszystkich, a wszyscy (chyba) dołączyli do mnie. Byłem Mistrzem przeróżnych Gildii i Stowarzyszeń. Aż się zasapałem jak to piszę… I oczywiście zdaję sobie sprawę, że tych rzeczy mogłem narobić jeszcze więcej. Kompletowałem piękne przedmioty, które dawały mi przykładowo taki efekt jak wysoki poziom odbicia obrażeń. Mogłem stać w miejscu, a wróg, który mnie lał sam ginął od swoich obrażeń… Magia! :D 
    
Można było wykonywać tysiące zadań (ja zrobiłem ich 194 :D ) i śmigać wątek główny. A tu jest podobna sprawa jak przy Wiedźminie – czytance. Niektórym osobom, dwa tomy opowiadań wydają się lepsze od reszty wiedźmińskiego cyklu (5 książek ;) ) Myślę, że głównym bohaterem Obliviona jest świat, a wątek główny jakby tylko nadany z przymusu. Ale to nie zmienia faktu, że gra jest wspaniała!  

Moja postać była Cesarskim Zwiadowcą z poziomem 40. Ubiłem 770 ludzi, a przeróżnych stworzeń 1510.





Przypominam sobie, że jednego zadania nie mogłem wykonać. Wrogowie zapadli się dosłownie pod ziemię i nie mogłem ich ubić. I to chyba jedyny błąd gry, który napotkałem osobiście.

Nagrałem film z moich osiągnięć. Polecam go szczerze tym, którzy lubią przeglądać statystki i przeróżne inne rzeczy. (W czasie nagrywania filmu piłem wódkę -  Stock cytrynowy z coca colą.)
Jakoś gry jest kiepska, bo nagrywałem na zintegrowanej karcie graficznej. Na mojej potężnej NVIDIA GeForce 8800 GTS 512 MB zaczęły wyskakiwać artefakty. 




No i muszę kończyć wpis, a nic nie napisałem. Przecież jak zamknę oczy to widzę ten świat. Zostawiłem tam cząstkę siebie lub raczej… cała gra jest w mojej głowie! O iluż jeszcze emocjach można napisać... Acha! Polecam grę! :D  

* - Po napisaniu tego wpisu, zobaczyłem, że na necie, w różnych miejscach wspomina się o bandytach w szklanych zbrojach :D 




sobota, 7 stycznia 2017

The Elder Scrolls II: Daggerfall



Ostatni raz wspominałem o grze The Elder Scrolls II: Daggerfall tutaj na blogu, we wpisie dotyczącym Broken Sword: The Shadow of the Templars z dnia 22.05.2015.
„Któregoś razu z Bartem (a jakże!) poszliśmy w odwiedziny do jego kolegi, który pożyczył nam płytę Cd z zestawem kilku gier, z których najbardziej wychwalał Daggerfalla. Kiedy tak mówił nam o tym tytule, włożył rękę w kieszeń i wyciągnął ją umazaną w czekoladzie… Wszyscy się tym zdziwiliśmy, a ja myślałem, że to gówno… ;> ;> ;> Kolega podniósł rękę, powąchał, oznajmił, że to czekolada i zjadł…”

Przedostatni raz grę wspominałem u siebie na Photoblogu, we wpisie Pradawne Zwoje! z dnia 14.09.2012. 
„O tej grze powiedział mi mój znajomy (wyjął przy tym rękę z kieszeni spodni wymazaną w czekoladzie i zlizał to. Ja... myślałam, ze to gówno...) Z wypiekami na twarzy mówił jak wielki jest świat w grze...  i jak okradał banki???, a później uciekał do innych prowincji przed strażnikami. Następnie dał mi grę na Cd (wersja piracka... na tej samej płycie był Broken Sword 1...ale to inna historia).

Zainstalowałam grę i grałam w nią długo, bardzo długo..., niestety nie można było brać żadnych questów (jakaś taka popsuta wersja gry była)... to wyrzynałam wszystkie potwory. Po jakimś czasie dorwałam wersję, w której można już było robić watek główny i zadania poboczne. Niestety i ta wersja gry miała dużo błędów. Ważne przedmioty raptownie znikały... no wiecie sami... Nie pomagał również ten program do naprawy zwojów... hahahah sejwów. A później nadszedł...

 ...Morrowind!”

I w sumie o tym tytule napisałem już wszystko. „Dziękuję! Dooobranoc!” – jak to mawiał James z Metallicy po pierwszym utworze na koncercie. Dowcip! ;>




Ale, że mam troszkę czasu, to powtórzę niektóre kwestie. Gra rpg, The Elder Scrolls II: Daggerfall została stworzona przez Bethesda Softworks w roku 1997. I są ludzie, którzy psioczą na tę firmę, a kojarzą ją jedynie z Falloutów 3 i 4 oraz Skyrima. A jest to firma, która od bardzo dawna trzyma się na rynku i stworzyła bardzo wiele gier ;> 

Prawda jest taka, że kiedy pierwszy raz zagrałem w Daggera nie mogłem brać żadnych zadań, nawet iść głównym wątkiem. Stworzyłem sobie postać Khajiita i "latając" po całej mapie, penetrowałem każdy zakamarek i wyrzynałem wszystkich, którzy mi podskoczyli. Trwało to bardzo długo. Miałem zestaw krasnoludzkiej zbroi i krasnoludzki długi mecz. Pamiętam, że jak wszedłem gdzieś do podziemi, to za każdym razem trudno mi było wyjść z tego cholernego labiryntu. Wkurzałem się na to niemiłosiernie! Chyba nie mogłem dołączyć do żadnych gildii…




Za drugim razem miałem wersję gry, w której brałem normalnie zdania i śmigałem wątek główny. Stworzyłem sobie tym razem cesarskiego… ale nie pamiętam jaką wybrałem profesję. Tym razem brałem wszystkie zdania jakie się dało i pięknie rozwijałem postać. Robiłem również watek główny… i naprawiałem zepsute stany gry. Długo grałem w tę grę, ale nadszedł moment, że mocno się wkurzyłem. W jakimś zamku, w skrzyni, miał czekać na mnie przedmiot… i nie czekał. Gra ostatecznie się popsuła, a ja zniechęcony ją skasowałem. 

Właśnie sobie przypomniałem! Grę tym razem miałem na płycie Cd. Ale żeby ją odpalić trzeba było stworzyć plik wsadowy. Instrukcja była na płycie. Ale ja nie umiałem tego zrobić. Przyszedł Mateusz, brat Barta i w notatniku w ciągu sekundy zrobił „kopiuj – wklej” i stworzył wymagany plik.  Nawet mnie nie wyśmiał… Ale ja robię to teraz za niego! :D  




Umiem robić swoim aparatem mowy dźwięk, który wydają Szkielety w tej grze. O ten o – „yyyyhhyyyhhyhy” ;> 

Pewnego razu, w jakimś domu, zaciąłem się w małym pomieszczeniu. Albo zablokowały mnie drzwi do ściany… lub one same, uniemożliwiając wyjście. Z nerwów zacząłem się miotać po pomieszczeniu, aż w pewnym momencie zauważyłem, że jak odpowiednio podskoczę to zauważę co jest na strychu… Podskakiwałem tak długo… aż wyszedłem przez sufi. Poważnie! 

Grę za darmo, legalnie można pobrać z tego miejsca: https://elderscrolls.bethesda.net/daggerfall/ Być może wrócę kiedyś do niej ;)

To jest gra, która zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Mógłbym wiele o niej pisać. Bardzo lubiłem odwiedzać sklepy i świątynie. To były takie ciepłe i miłe miejsca.

No i ten ogromny świat! Można było kraść pieniądze z banków i uciekać przed wymiarem sprawiedliwości ;>






czwartek, 25 sierpnia 2016

Fallout: New Vegas

Huuuuura! Przeszedłem po eonach Fallouta: Nowe Vegas! 

Hmm… Widzę, że lepiej okazuje emocje pisząc, niż wyrażam je do mikrofonu w filmie. Ale nic to! :D

Hmm 2... Grę kupiłem proszę Państwa w Biedronce w lipcu 2013 roku. Od tamtej pory trzymam ją na dysku.

Film z rozpakowywania gry: ;> 






Uwielbiam Fallouta! Prawie tak samo jak Mitologię Cthulhu! 

W grę z Bartem nie grałem. Za młody tytuł. Nasze wspólne granie zakończyliśmy w 2008 roku. Ale! ALE! Ostatnio na Steamie Bart obserwował mnie przy pomocy funkcji "Live"… czyli można w sumie uprzeć się, że tytuł ograny ;> wspólnie. 

Męczyłem Fallouta 3, muszę do niego wrócić, bo mam bardzo dużo mapy nieodkrytej, chociaż wątek główny i dodatki zaliczyłem. Nowe Vegas sprawiło mi wiele radości. To jest dobry tytuł! Bardzo mnie zaciekawił...

W Fallouta 4 jeszcze nie grałem. Mój komp go nie udźwignie. 

Film z moimi osiągnięciami:



Zdjęcia z gry: